22 lipca 2018 r.
Nowelizacja ustawy o odpadach
Nowelizacja ustawy o odpadach może uderzyć w branżę złomu, której w ogóle nie powinna dotyczyć.

Projekt ma być jeszcze lekko modyfikowany, bo nie brakuje głosów, że wiele jego zapisów może okazać się szkodliwych. Dla branży złomu stali i metali kolorowych taka zmiana prawa będzie oznaczać szereg niekorzystnych nowych obowiązków, takich jak konieczność zupełnie niepotrzebnego zamrożenia dziesiątków a nawet setek milionów złotych.

Nowelizacja może wymusić zamknięcie części składowisk, a na pozostałe nałożyć wysokie, całkowicie nieuzasadnione koszty. Firmy złomowe podkreślają, że złom nie jest odpadem, lecz cennym surowcem. Dlatego chce wyłączenia ich z systemu zabezpieczenia, który w tym wypadku nie ma najmniejszego sensu.

Opłaty zabezpieczające oznaczać będą dla firm z branży złomu metali kolorowych konieczność "mrożenia" milionów złotówek. W przypadku złomu stali skala jest wielokrotnie wyższa.

Ponadto, zezwolenie na prowadzenie działalności tylko na własnym terenie spowoduje zamknięcie części składowisk złomu stali, które ze względu na bliskość transportu są usytuowane na terenach kolejowych.

Projekt przewiduje, że każdy, kto będzie chciał magazynować odpady, będzie musiał odprowadzić zabezpieczenie w wysokości umożliwiającej pokrycie kosztów ewentualnej utylizacji. Branża złomu chce wyłączenia jej z tego systemu zabezpieczenia, który w tym wypadku nie ma najmniejszego sensu.

Po pierwsze, ani stal ani metale kolorowe nie płoną, a po drugie nie stanowią odpadu, który trzeba utylizować a surowiec o wysokiej wartości.

- W Polsce nikt już nie wyrzuca złomu na ulice. Od lat nie ma np. problemu zaśmiecających miasta puszek po napojach. Wszystkie tego typu odpady są zbierane i sprzedawane. Aluminium to cenny surowiec, który w Polsce w 100 proc. ulega recyklingowi – mówi Marek Suchowolec, członek zarządu Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu. Tona złomu miedzi ma wartość 209 tys. złotych, aluminium ponad 6 tys. złotych a stali 700 – 1000 zł za tonę.

Zdaniem IGMNiR, ale także Izby Przemysłowo - Handlowej Gospodarki Złomem nie ma ekonomicznego ani środowiskowego uzasadnienia do objęcia złomu systemem zabezpieczeń, a dla firm sektora będzie to duże i całkowicie niepotrzebne obciążenie.

IPHGZ wskazuje, że średni plac dużych firm złomowych może mieć na składzie około 5 tys. ton złomu. Jeżeli za każdą będzie musiała zdeponować 300 złotych, to zamrozi prawie 1,5 mln złotych! Złomu stali zbiera się w Polsce 6 mln ton rocznie to oznacza zabezpieczenie na poziomie 300 mln zł.

Liderzy rynku przetwarzają miesięcznie między 25 a 30 tysięcy ton, a średnie firmy - 10 – 15 tys. ton. W przypadku hut ilości są już kosmiczne – zawierciańskie CMC musi utrzymywać magazyn powyżej 100 tys. ton, grupa ArcelorMittal podobnie. Ferrostal musi mieć na składzie 30 tys. ton. W tym wypadku całkowicie zbędne zabezpieczenia będą dużym ciężarem.

Marek Suchowolec zauważa, że w Polsce rocznie zbiera się około 600 tys. ton metali kolorowych. Rotacja to około 2 miesiące, a więc na składowiskach jest zwykle około 100 tys. ton w jednym momencie, a więc w sumie cały sektor musiałby odłożyć do banku 30 mln złotych.

– Kwota zamrożona byłaby znacznie większa, ponieważ zabezpieczenie jest liczone nie od wielkości składowiska w danym momencie, ale jego maksymalnej pojemności, określanej w pozwoleniach na prowadzenie działalności. W pozwoleniu trzeba określić maksymalną ilość składowanego złomu dla każdego asortymentu – jeżeli założy się za mało, to większej ilości nie będzie można przyjąć, a jeżeli za dużo, to trzeba będzie zapłacić więcej zbędnego zabezpieczenia – mówi Marek Suchowolec.

Wszystko wskazuje na to, że zabezpieczenia finansowe będą dotyczyły także firm posiadających pozwolenia zintegrowane, a więc będą musiały odprowadzać je także huty, zarówno te wykorzystujące piece elektryczne, w których przetwarza się tylko złom, jak i te, które wytwarzają metale z rudy, bo także dodaje się do nich złom.

Branża złomowa znakomicie rozumie potrzebę nowelizacji ustawy o odpadach, uważa jednak, że obejmowanie metali tymi samymi obostrzeniami co odpadów wymagających utylizacji jest nieporozumieniem.

Marek Suchowolec wskazuje na jeszcze jeden problem wynikający z planowanej nowelizacji. Wprowadzi ona zakaz wwozu do kraju odpadów zmieszanych i pochodzących z przetwarzania odpadów zmieszanych. Tymczasem część firm w Polsce specjalnie zainwestowała w kupno droższego, nowoczesnego sprzętu umożliwiającego przetwarzanie niższej jakości złomu uzyskiwanego z przetwarzania odpadów zmieszanych.

– Wprowadzenie tego zapisu będzie podwójnie niekorzystne dla polskiej gospodarki – po pierwsze odetnie dostawy surowca do Polski, a jednocześnie zablokuje pozyskiwanie go w kraju, bo sam krajowy odzysk nie wystarczy, aby instalacje mogły być wykorzystywane w sposób efektywny ekonomicznie – powiedział Marek Suchowolec.

Dla firm przetwarzających złom stalowy bardzo niekorzystnym jest zapis mówiący, że prowadzić działalność będą mogli ci, którzy są właścicielami lub mają wieczystą dzierżawę terenu, na którym działają, tymczasem część działalności jest prowadzona na terenie dzierżawionym.

Kolejnym niepotrzebnym wydatkiem jest monitoring w formie proponowanej przez ustawę. Obowiązek stosowania kamer o odpowiednio wysokiej rozdzielczości to przede wszystkim zabezpieczenie przed „niezidentyfikowanymi podpalaczami”. Firmy złomowe już i tak chronią place, bo mają na nich duży majątek. W przypadku średniej wielkości placu monitoring zakładany przez ustawę to wydatek około 300 tys. złotych.

Złom stanowi ważne ogniwo zaopatrzenia w stal i metale nieżelazne. Według Tadeusza Rutkiewicza złom to surowiec, na którym pracuje 90 proc. hut w Polsce i Europie środkowej. W przypadku aluminium recykling stanowi w zasadzie jedyne krajowe źródło – Huta Aluminium Konin, jedyny w kraju producent aluminium pierwotnego zakończyła produkcję tego metalu niemal 10 lat temu. Ołów produkowany jest w 80 proc. z odpadów, a co piąta tona miedzi z KGHM także pochodzi z przetwarzania złomu.

Zdaniem branży złomowej łatwo więc można wprowadzić odpowiednie zapisy, ponieważ w ustawie jest oddzielny rozdział poświęcony metalom. Wygląda jednak na to, że nikt nie chce zaprzątać sobie tym głowy – priorytetem jest pośpiech. Prawdopodobnie rząd chce przeprowadzić nowelizację przez proces legislacyjny w lipcu, aby mogła działać od początku września.

– Ustawa jest procedowana w trybie pilnym, co oznacza znaczące przyspieszenie prac nad nią. Brakuje czasu na konsultacje oraz oceny skutków regulacji dla branży. Konsultacje publiczne trwały zaledwie 5 dni, z czego dwa przypadały na weekend. Tymczasem mamy do czynienia z obszerną oraz istotną dla gospodarki i branży nowelizacją. Po to, aby przygotować propozycje zmian, które pomogą w ograniczeniu nieprawidłowości, ale nie zaszkodzą rynkowi, potrzeba czasu i komunikacji – powiedział Marek Suchowolec.

 

Źródło: wnp.pl

















Copyright: IGMNiR 2009 - 2012